Sierpniowe sukcesy

Końcówka wakacji to czas kiedy wiele osób kończy sezon i zaczyna roztrenowanie. Zawodnicy Invictus nie próżnowali i mocno trenowali w wakacje, aby zaliczyć dobre występy w ostatnich letnich zawodach.

Magdalena Kałas Bieg o Puchar Moreny

10.09.2016 r. w Gdańsku odbył się I Bieg o Puchar Moreny na 5 km, w którym postanowiłam wziąć udział. Trasa w większości trailowa, czyli kolejna okazja do sprawdzenia się przed jesienno-zimowym sezonem startowym. W rzeczywistości wg Polara trasa liczyła 5.77 km, co dało się odczuć. Start był równo o g. 12:00, słońce, żar z nieba, nie było żadnego cienia, by się schronić, za wyjątkiem części leśnej trasy. W sumie od początku miałam plan pobiec poza zakresem komfortu, ale temperatura w sobotę rano mnie zaskoczyła i podeszłam do tego z głową.

Wystartowałam dość swobodnie, bo pierwszy 1 km to trasa po piachu – mniej lub bardziej grząskim, wg moich odczuć: z naciskiem na „bardziej”. Już na ~1.5 km dogoniłam pierwszą zawodniczkę, która za szybko wystartowała i postanowiłam biec razem z nią (pozdrowienia dla Agnieszki : ) ). Trochę nawet pogadałyśmy 😉 Starałam się ją motywować, byśmy razem jakoś dobiegły wspólnymi siłami, jednak dość szybko zaczęłam ją gubić. Do 4 km momentami mijały mnie inne dziewczyny, jednak jakoś tak wychodziło, że nawet nie pamiętam kiedy, ale udało mi się je wyprzedzić. No i nadeszła niespodzianka trasy… Górka, którą w zasadzie jako jedyną pamiętam 😉 Poczułam, że zaczyna robić mi się słabo i zaraz chyba zemdleję – zmęczenie zmęczeniem, ale tu nie było żartów i postanowiłam się zatrzymać i podejść najostrzejsze fragmenty, tu rywalizacja się skończyła, a ważniejsze było dla mnie dobiec na metę w ogóle. I właśnie w tym momencie straciłam swoje prowadzenie spadając na drugą pozycję wśród kobiet. Trochę podejścia, ale też kilka prób podbiegnięcia do góry.

Dopiero po 500 m non stop wspinania się pod górę marszobiegiem przeszłam do jednostajnego biegu. Miałam świadomość tego, że nogi już były zmęczone, ale przypomniało mi o tym moje bliskie spotkanie z ziemią. : ) W zasadzie nawet nie pamiętam o co się potknęłam, chyba o jakiś mikroskopijny korzeń. Biegnący przede mną uprzejmy zawodnik z koszulką Tri Finishera IM Gdynia 2016 spytał, czy wszystko w porządku i czy jestem cała (za co dziękuję i pozdrawiam, gdyby to czytał!), po czym się podniosłam, odparłam, że wszystko ok i ma się nie oglądać tylko biec dalej, no i ja też poszybowałam do przodu. Było już tak blisko, niby 500 m, ale rzeczywistość zweryfikowała, że zostało jeszcze prawie 1.5 km! Dobrze, że tego nie wiedziałam 😉

Jakoś tak biegłam, biegłam… i przybiegłam na II mscu wśród kobiet, 18 open. : ) Pierwsze moje nagrodzone miejsce, pamiątka i satysfakcja jest. : ) Takie rzeczy zdecydowanie tylko poza strefą komfortu!” 

Jan Krakowski – Charlotta Zoo Triathlon

Dolina Charlotty po zeszłorocznych zawodach o których możecie poczytać pod tym linkiem to dla mnie wyjątkowe miejsce 😉 Nie tylko ze względu na to, że właśnie na tej imprezie rok temu mogłem po raz pierwszy w triathlonowej karierze stać na podium, ale przede wszystkim, że obszar gdzie odbywa się rywalizacja jest po prostu piękny. Jeśli szukasz miejsca, gdzie chcesz odpocząć z dala od wszytskich w ciszy otoczony piękną przyrodą to hotel Dolina Charlotty będzie do tego idealny.

11951283_788463054599855_8295149128015121794_n

 

Wracając do samego startu był dla mnie bardzo udany. Po starcie w Gdyni myślałem, aby zrewanżować sę za start w Gdyni i wystartować w jakieś połówce Ironmana. Jednak czułem się wyczerpany i stwierdziłem, że przygotuje się do jakiegoś małego startu. Wybór padł właśnie na Charlotta Zoo Triathlon. Lubię kameralne imprezy nie tylko z powodu, że przy mniejszej liczbie uczestników łatwiej o lepsze miejsce, ale podoba mi się taki fajny rodzinny klimat.

14322328_1013151302131028_3857361680663479540_n

Jeśli chodzi o pływanie to patrząc na miejsce widać, że jest słabo, ale jest poprawa w stosunku do zeszłego roku i nad tym elementem zamierza teraz się skupić , gdyż jeśli chcę się uważać za triathlonistę muszę chociaż przyzwoicie pływać 😉 jeśli chodzi o jazdę na rowerze czułem się świetnie. W końcu znalazłem dobrą dla siebie pozycję na rowerze i jechało mi się doskonale. Cały czas starałem się utrzymywać bardzo mocne tempo i udało mi się wyprzedzić sporo osób. Na biegu czułem się mocny, trzymałem dobry rytm, zwracając uwagę, aby nie złapały mnei skurczę i dobiegłem z czasem o dwie minuty lepszy niż w zeszłym roku 😉 Zawody wygrał Mikołaj Luft. Ja na mecie dowiedziałem się, że po raz kolejny zająłem trzecie miesjce w kategorii 😉 Teraz odpoczynek i przygotowania do jesiennych startów. Dziękuje Rafałowi za wsparcie techniczne na zawodach, a także Adamowi Głogiewskiemu za wsparcie merytoryczne w treningu 😉

14397320_1843444382556896_1871760840_n

 

Damian Targiel – Ultramaraton Kaszubska Poniewierka

Pierwsza setka ukończona – początek zapowiadał się bardzo dobrze. Trzymałem założone tempo i na połowie dystansu miałem zapas czasu, niestety na ok 5km przed półmetkiem zaczęły się problemy z piszczelami i śródstopiem, związane ze złym doborem butów. Głowa i organizm chciały biec znacznie szybciej lecz ból nie pozwalał – jak to ujął mój kolega – doświadczony ultras: „Feel the ultra!”.Mimo towarzyszącego przez około 60 km bólu udało się dotrzeć do mety z przyzwoitym, lecz nie do końca zadowalającym czasem. Tak czy inaczej jestem szczęśliwy i zadowolony, że udało się ukończyć, bo to jednak 100km. Człowiek uczy się na błędach i dzięki temu staje się lepszy w tym co robi. Ostateczny czas to 13h 26min.

salomon-etix-trail-running

14317504_1017620175003338_2460104159032459010_n

Dodaj komentarz