ONICO Gdynia Półmaraton 2018

Poniżej relacja z ONICO Gdynia Półmaraton 2018. Możecie przeczytać dłuższą relację Maćka, który na tym dystansie debiutował, a także Damiana, który potraktował ten dystans treningowo 😉

Maciej Ostrowski – debiut

Debiut na dystansie 21,097 km w ONICO Gdynia Półmaratonie stał się faktem i oto po blisko 3 latach przygody z bieganiem zostałem…PÓŁMARATONISTĄ. Dziesiątki przebiegniętych kilometrów podczas przygotować od grudnia w przeróżnych warunkach od szarugi, po cudowne, zimowe scenerie lasów i ścieżek Trójmiasta zaowocowało rewelacyjnym czasem 1 h 33 min. Ale zacznijmy od początku. Mijały kolejne tygodnie przygotowań  i oto nadszedł ostatni tydzień do startu, objętości treningów malały, a do menu wstąpiła dieta, która pozwoliła na pełen gaz w dniu startu. Pogoda panująca 2 dni przed biegiem nie napawała optymizmem, silny wiatr byłby nie do pokonania. Jednak w niedziele, dniu wyczekiwanym od dawna, wiatr znacząco ucichł a słońce wschodziło po bezchmurnym niebie. Zapowiadało się fantastycznie! 30 min przed startem wykonałem krótką rozgrzewkę, po której zająłem miejsce w dość odległej strefie startowej B2. Byłem w bojowym nastroju, gotowy do pokonania trasy w wypracowanym, szybkim tempie. Nerwowe oczekiwanie na strzał do startu, 3,2,1… i poszliśmy ławą.

29468694_1616670461749233_680606540931006464_n

Od początku trzymałem zakładane tempo 4:30 które pozwoliło po 2 kilometrach na dogonienie zawodników z wcześniejszej strefy startowej. Dokładnie po tym dystansie otrzymałem mocną dawkę dopingu od przyjaciół zagrzewających do Boju. Dalej kontynuowałem bieg nieco szybciej oszczędzających siły i osłaniając się od lekkiego wiatru za kolejno wyprzedzanymi biegaczami. Po kolejnym kilometrze kibicująca najbliższa rodzina dodała power’u, co pozwoliło na dalszy bieg z szerokim uśmiechem. Po 5,5 km uzupełniłem płyny na punkcie odżywczym. Dalej podążając tempem 4:25 oscylując w założonym planie. Profil trasy pozwalał na przyspieszenie dlatego połowa dystansu minęła szybko. Wyprzedzanie kolejnych osób startujących przede mną oraz niosący się odgłos licznie dopingujących przyjaciół, dodał dodatkowej energii na drugą część trasy. Odcinek biegu między 11 a 15 km minął pod znakiem uzupełnienia kolejnych porcji płynów oraz żelu. Tak naprawdę teraz zaczęła się walka na całego, czołowy wiejący wiatr spowalniał. Jednak czułem się mocny ! Nie zamierzałem się poddawać, trzymałem nieco szybsze tempo, mając na uwadze zbliżającą się metę. Ostatnia trudnością był 1,5 kilometrowy podbieg ulicą Świętojańską, ale i on pokonany już wielokrotnie nie był dużym problem, pomimo już 17 km „w nogach”, dzięki licznie zgromadzonych i dopingujących mieszkańcach Gdyni.

29472201_1616670615082551_2861000925592420352_n

Ostatni łyk wody na 18,5 km i pełna strzała do mety. Przyspieszałem z każdym odcinkiem trasy, nie myśląc o zmęczonych mięśniach. Ostatnia prosta pokonana w sprinterskim tempie, jakkolwiek to brzmi po przebiegnięciu 21 km. Przekraczam linie mety wyglądając jak zwycięzca… a medal na piersi oznacza jedno, marzenia warto spełniać. Wydawałoby się, że zawody to pestka, formalność, jednak dzięki uporowi na treningach, chwilach radosnych uniesień i zwątpień należy myśleć o ustalonym celu, który jest najlepszą motywacją!!!

29389252_1616670525082560_7034454796400590848_n

Damian Targiel

Jestem teraz w fazie przygotowań do czerwcowego ultra. Jednak ultra to nie tylko sama objętość – trzeba też biegać coś na progach. Stwierdziłem że zrobię sobie sprawdzian – biegnę co „noga poda” i zobaczymy – powinno być coś koło 1:35… Nie kontrolowałem tempa co kilometr – na zegarek spojrzałem może cztery razy – na 10, 15, 19 i 21km. Start mogę uznać za udany, tempo było dość równe i w miarę komfortowe Gdynia jak zwykle nie rozczarowała – w szczególności doping na Świętojańskiej – tacy kibice to skarb. DZIĘKUJEMY!

Dodaj komentarz