Podsumowanie sezonu 2018 #3 – Niewykorzystana forma – Paweł Jaszczerski

Czas na ostatnią cześć podsumowania sezonu 2018. Powoli zapominam o majowej kontuzji stopy, a na treningach zaczynam wyglądać coraz lepiej. W ten sposób zmierzam do ostatniej roku 2018 czyli jesiennej kampanii.

Cel

Celem na ostatnią część sezonu była walka na dystansie 10 km o nową życiówkę. W moim przypadku o złamanie upragnionych 36 minut. Miałem cztery miesiące na przygotowania. Z jednej strony to dużo czasu, ale z drugiej strony musiałem odbudować siły i formę po kontuzji, ponieważ miałem trochę zaległości treningowych.

Pierwsze akcenty

Po czerwcowym okresie spokojnych treningów o niskiej intensywności, przyszedł czas, aby wejść na wyższe obroty. W pierwszej połowy lipca były to głównie interwały w tempie progowym z krótkimi przerwami np. 6x1km po 3:45 min/km z minutą przerwy w truchcie. Pierwsze treningi nie były łatwe, czułem że wytrzymałość na wyższych prędkościach spadła. W międzyczasie wystartowałem w Biegu Wałami von Plauena w Malborku. Trasa typowo przełajowa na dystansie 6 km. Czułem się lepiej w porównaniu do Biegu Trzech Plaż, ale nadal bardzo szybko się zakwaszałem, przez co moje musiałem biec równym tempem. Każdy zryw kończył się momentalnym spowolnieniem. Po ciekawej walce na dystansie, zawody zakończyłem na piątym miejscu i pierwszym w kategorii wiekowej M20, był to solidny prognostyk przed dalszą częścią przygotowań.

Obóz w Szklarskiej Porębie

Pod koniec lipca pojechałem na dwutygodniowy obóz do Szklarskiej Poręby. Chciałem wykorzystać czas w górach, aby odbudować poziom jakim dysponowałem w zimie. W szczególności chciałem wzmocnić nogi oraz poprawić wytrzymałość. Początek obozu nie był łatwy. Ponownie natrafiłem na przeszkody. Złapało mnie przeziębienie. Panowały wysokie temperatury, a wszędzie klimatyzacja i to mnie chyba wykończyło. Minęło kilka dni zanim wszedłem na wysokie obroty, ale jak już się udało to treningi wychodziły coraz lepiej. Przeważały biegi progowe oraz interwały VO2max, a także biegi długie wykonywane w drugim zakresie czyli w tempie około 4:00 min/km. Część treningów zrealizowałem w Górach Izerskich na wysokości 1000 m.n.p.m. Mniejsza ilość tlenu pomaga wejść na wyższy poziom oraz wzmaga produkcję czerwonych krwinek. Podczas pobytu w Szklarskiej Porębie miałem okazję wziąć udział w zawodach Małej Pętli Izerskiej na dystansie 10 kilometrów, prawdziwym górskim biegu. Zająłem siódme miejsce oraz pierwsze w kategorii wiekowej M20. W końcu poczułem, że forma wraca, byłem w stanie walczyć i atakować, co bardzo podbudowało mnie mentalnie.

Sprawdzian formy w Ciechocinku

Po powrocie ze Szklarskiej Poręby skupiłem się głównie na treningach mieszanych. Łączyłem tempo progowe z interwałami VO2max oraz szybkimi dwustumetrowymi odcinkami. Takie połączenie pozwala zaakcentować kilka intensywności, co pomaga zaadaptować się do zmieniających prędkości podczas zawodów. Pod koniec sierpnia nadszedł czas na pierwszy sprawdzian formy na dystansie 10 km. Mieliśmy już prawie dziewiąty miesiąc roku, a dla mnie była to druga dyszka po lutowym Biegu Urodzinowym w Gdynii. Warunki w Ciechocinku były w miarę korzystne dla biegaczy, ale w momencie gdy zaczął się bieg wyszło słońce i momentalnie temperatura wzrosła powyżej 20 stopni. Pierwsze 5 km biegłem na czas poniżej 36 minut, ale w drugiej połowie się ugotowałem. Powalczyłem jeszcze na finiszu i dobiegłem z czasem 36:40 co i tak było bardzo dobrym rezultatem. Wiedziałem, że wróciłem na swój poziom, ale czeka mnie jeszcze trochę pracy jeśli chcę powalczyć o złamanie 36 minut.

Niewykorzystana forma

Przez pierwszy tydzień po zawodach w Ciechocinku czułem się zmęczony, głównym problemem były ciężkie nogi. Jednakże cierpliwe czekałem na odpowiedni moment. Piątego września wybrałem się na bieżnię, zrealizować sesję interwałową 8×800 metrów. Pomimo zmagającego się wiatru utrzymywałem tempo w granicach 3:22 – 3:28 min/km. Na drugi dzień poprawiłem kolejnym treningiem powtórzeniowym, milami w tempie progowym z krótką przerwą 1min 10s. To był niesamowity dzień, po prostu fruwałem na treningu, a tempo 3:36 min/km przychodziło mi tak łatwo jak 3:45 min/km. Dodatkowo biegałem na wymagającej trasie. Szkoda, że tego dnia nie było zawodów, takie chwile często się nie zdarzają.

Od tego momentu rozpoczął się prawdopodobnie szczyt mojej formy, oddawać zaczął również obóz w Szklarskiej Porębie. Napotkałem jeden problem, nie miałem wówczas zaplanowanych startów, a do najszybszych zawodów musiałem czekać jeszcze dwa tygodnie. W międzyczasie zrobiłem jeszcze 24 kilometry długiego biegu oraz dwa treningi w tempie dyszki na bieżni – 8x1km oraz 15x500m. To był mój największy błąd tej tej części sezonu. Zamiast doprowadzić szczytową formę do Biegu Westerplatte ja po prostu zostawiłem ją na treningach. Biegałem za dużo i za szybko. Tutaj przegrałem z samym sobą, wydawało mi się, że muszę zachować dużą objętość treningową, aby odwieźć formę do zawodów. Nic mylnego, po tych dwóch niesamowitych tygodniach organizm wpadł w dołek z którego nie udało mi się pozbierać, aż do finału sezonu podczas Biegu Niepodległości. Poza Biegiem Westerplatte gdzie osiągnąłem czas powyżej 37 minut, pozostałe trzy starty tj. Bieg Bronisława Malinowskiego w Grudziądzu, Nocna Dycha w Gdańsku oraz Bieg Niepodległości były na tym samym stabilnym poziomie odpowiednio 36:44, 36:52, 36:33.

Podsumowanie

Po niewykorzystanym szczycie formy z początku września do końca sezonu nie trenowało mi się tak dobrze. Nie pomogło również obniżenie kilometrażu. Organizm po prostu potrzebował roztrenowania i rozpoczęcia nowych przygotowań, aby wyjść z doliny w jakiej się znalazłem. W ten sposób straciłem możliwość pokonania 36 minut na dyszkę. Popełniając błędy zebrałem, nieocenioną wiedzę, którą jeśli dobrze wykorzystam na pewno zaprocentuje w przyszłości. Wiem coraz lepiej jak reaguje mój organizm i na co muszę zwrócić uwagę w następnym sezonie. Pozostaję cierpliwy i wierzę, że kolejnym razem szczytową formę doprowadzę do zawodów. Mam nadzieję, że przez te trzy odcinki miło spędziliście czas i poszerzyliście swoją wiedzę w oparciu o moje doświadczenia. Wierzę, że dzięki temu w waszych treningach unikniecie moich błędów.

Jeśli nie czytałeś drugiej części podsumowania znajdziesz ją tutaj.

Znajdziesz mnie również na:

https://m.facebook.com/pjbiegaczzpasja/

https://www.instagram.com/jaszczer/

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *