Roztrenowanie 2018 – Spokój treningowy – Paweł Jaszczerski

Po Biegu Niepodległości w Gdynii wybrałem się na dwutygodniowe roztrenowanie. Musiałem odpocząć od intensywnych treningów i dać organizmowi czas na regenerację.

Ze względu na majową, miesięczną przerwę od biegania spowodowaną kontuzją nie planowałem dłuższego odpoczynku. Zrezygnowałem całkowicie z akcentów oraz obniżyłem tygodniowy kilometraż, były to przeważnie biegi od 6 do 10 kilometrów, a w jeden dzień dodałem kilka przebieżek dla rozruszania nóg.

Mimo, że sezon startowy się zakończył, postanowiłem wziąć udział w charytatywnym biegu Pomorze Biega. Zawody nietypowe i bardzo ciekawe ze względu na pokonanie dwóch kilometrów po gdańskim centrum handlowym Manhattan oraz łącznie dwudziestu pięter. Dodatkowo nie był to masowy start tylko bieg w małych grupach, każda co kilkanaście minut. Dobiegłem siedemnasty z czasem 9:13. Dawno nie czułem kwasu mlekowego w ustach, co jest typowe dla biegów do 15 minut, a skakanie ze schodów przypomniało mi czasy dzieciństwa.

Oczywiście nie zabrakło morsowania, które w tym roku regularnie stosuje. Tym razem było jeszcze ciekawiej niż zawsze. Nad zatoką panował silny sztorm, przez co nie było zwykłego kąpania w wodzie, wyglądało to raczej jak zimne bicze wodne. Walka z falami była naprawdę niesamowita i ekscytująca. Spędziłem tak dwie serie po trzy i cztery minuty.

Oprócz biegania wróciłem do treningów sprawnościowych. Nadszedł czas, aby odbudować siłę oraz popracować nad lepszą techniką. W tej kwestii mam dużo do poprawy. Mięśnie brzucha i grzbietu to moje dwa najszybsze punkty, przez co podczas zawodów nie jestem w stanie wykorzystać całkowicie mocy jaką dysponuję. Poprawa w tych dwóch elementach, sprawi że będę biegał lżej i swobodniej przy tych samych prędkościach.

W drugim tygodniu chciałem wybrać się na basen oraz pokręcić kilka kilometrów na rowerze. Niestety w poniedziałek dopadło mnie przeziębienie, musiałem się wyleczyć i wrócić do pełni sił. Zaaplikowałem porządny zestaw leczniczy – czosnek, chilli, pieprz, kurkuma, witamina C, tabletki na gardło oraz krople do nosa.

Mój stan się stopniowo się poprawiał. W środę i czwartek wybrałem się na 40 minut biegu, aby przyspieszyć usuwanie infekcji z organizmu. Od piątku przyszły mrozy, a mnie dopadł kaszel. Zostałem w domu i wsiadłem na rower stacjonarny, w ten sposób przejechałem 50 minut w piątek i jedną godzinę w sobotę. Cieplej się ubrałem, aby mocno się spocić. Taki zabieg ułatwia pozbycie się toksyn z organizmu. Czujem się coraz lepiej i siły wracały. W niedzielę powrót do biegania, przebiegłem pierwszą spokojną dyszkę od kilku dni. Wiedziałem, że od poniedziałku mogę rozpocząć nowy cykl treningowy.

Roztrenowanie pomogło mi w dużym stopniu odpocząć od biegania oraz przede wszystkim nabrać nowych sił do ciężkich treningów. Dokonałem analizy ostatniego sezonu oraz wyznaczyłem cele na przyszły rok. Wiem nad czym muszę się skupić i w tym kierunku ułożyłem plan na najbliższe sześć tygodni. Sezon wiosenny jest bliżej niż nam się wydaje.

Jeśli nie masz pomysłu na roztrenowanie, znajdziesz je w tym wpisie.

Znajdziesz mnie również na:

https://m.facebook.com/pjbiegaczzpasja/

https://www.instagram.com/jaszczer/

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *