Enea Ironman 70.3 Gdynia – relacja Janka

Enea Ironman 70.3 Gdynia – relacja Janka

Nad tym startem zastanawiałem się długo. Przede wszystkim jest to kosztowna impreza. Start kosztuje ok. 800zł (jeśli zapiszemy się w listopadzie), albo 1000zł (jeśli zapiszemy się miesiąc przed imprezą). Dodatkowo jest to dość trudna trasa jeśli chodzi o bicie życiówek. Płyniemy w morzu, a nie w jeziorze, co jest pierwszą trudnością. Kolejna rzecz to trasa rowerowa. Mamy około 750m przewyższenia. Jest dużo podjazdów, zjazdów i technicznych odcinków. Trasa biegowa to trzy okrążenia w centrum w Gdyni, z trzema podbiegami pod świętojańską.

Po starcie w Bydgoszczy, gdzie co prawda złamałem 5 godzin, ale na trasie, gdzie trasa rowerowa była krótsza o 8km(więc tego wyniku oficjalnie nie liczę jako życiówki), wiedziałem, że w Gdyni będzie ciężko o życiówkę, która wynosiła na płaskiej trasie w Malborku 5:12:54. Dwa i trzy lata temu moje wyniki na tej trasie to 5:35 (co prawda były to starty z przygodami). Ostatecznie stwierdziłem, że zapiszę się i powalczę może nie o życiówkę, a po prostu z radością wystartuję w swoim rodzinnym mieście . Już w piątek wiedziałem, że nie żałuje tej decyzji.

Żaden inny triathlon mnie tak nie ekscytuje jak ten w Gdyni. Jest tu niepowtarzalny klimat. W tym roku miał być jeszcze bardziej wyjątkowy, gdyż do Gdyni przyjechał sam Jan Frodeno. Chapeau bas dla organizatorów, że udało im się zaprosić takiego zawodnika, czyli najlepszego triathlonistę na świecie.

W sobotę udałem się kibicować swoim znajomym w czasie sprintu między innymi Łukaszowi, Maćkowi, Pawłowi i RunEatowi, w międzyczasie cały czas wypatrywałem Jana Frodeno, czy gdzieś się nie kręci. Pogoda tego dnia była bardzo słaba. Brawa dla wszystkich którzy wystartowali. Kiedy już wracałem do domu i czekałem na autobus, nagle ujrzałem swojego idola. Szybko podbiegłem i zrobiłem sobie z nim zdjęcie. To było coś niesamowitego i do tej pory jestem tym podekscytowany.

Przez dalszą część dnia odpoczywałem, poszedłem na odprawę techniczną, a także wstawiłem rower do strefy.  Rano wstałem z bojowym nastawieniem do walki. Pogoda była perfekcyjna. Ubrałem piankę i oczekiwałem na start.

Ruszyliśmy. Płynęło mi się bardzo dobrze, na pewno także dlatego, że miałem nowe okularki wreszcie przeznaczone do pływania open water. Przy nawrotce ok. 1050m miałem czas 19:40, czyli bardzo dobrze. Potem było coraz gorzej, nie mogłem złapać dobrego rytmu, a także było mi niedobrze. Ostatecznie czas 41:05. Słabo, ale muszę przyznać, że pływanie openwater mocno zaniedbałem.

Czas pływanie 41:05 (tempo 2:10/100m) 1,9km

miejsce open 1248/1568

miejsce w kategorii 97/142

Wyszedłem z wody i ruszyłem po swoje rzeczy do strefy zmian. Muszę przyznać, że zaliczyłem słabą zmianę, ale bardziej skupiłem się, aby wszystko porządnie włożyć, aby nie mieć żadnych odcisków. Ruszyłem na rower, gdzie miałem spore oczekiwania. Przede wszystkim kupiłem kask o którym marzyłem – kask aero. Jak zaczynałem trenować były one bardzo drogie ok. 1000zł. Obecnie najnowsze modele dalej tyle kosztują, ale używane, można tak jak ja kupić już za 200zł. Dodatkowo po namowie Grzegorza zmieniłem buty rowerowe. Wcześniej 5 lat jeżdziłem w butach mtb. Podczas ostatniej jazdy zauważyliśmy, że kiedy kręcę to skręca mi kolano na zewnątrz. Powodowało to też ból w biodrze. Buty szosowe mają dużą zaletę, gdyż „pracuje” całym śródstopiem, gdyż pedał szosowy jest o wiele szerszy niż mtb. Buty zmieniłem w środę przed zawodami i przejechałem tylko 30km, więc był trochę stres, czy przy dłuższym dystansie wszystko będzie ok. Do tego jeszcze poprawiliśmy moją pozycję na rowerze, zmieniając ustawienie lemondki. (Nie próbujcie tego sami, wszystko powinno być przetestowane co najmniej tydzień przed). Jeszcze raz wielkie dzięki dla Wojtka z Dre Rowery za ogarnięcie mojego roweru i moich pomysłów last minute.

fot.Mariusz Nasieniewski/Maratomania.pl

Na rowerze jechało się super. Cel był taki, aby szczególnie mocno pojechać na początku na podjazdach. Trzymałem mocne tempo i ścigałem osoby na rowerach czasowych. Czułem się naprawdę dobrze. Widzę, że dobrze znam już trasę, wiem gdzie muszę przyspieszyć, gdzie mogę opóźnić hamowanie. Na znajomości trasy na pewno dużo zyskuję. W drugiej części trasy czułem, że zaczynają mnie piec nogi i bałem się jak będzie wyglądać mój bieg. Mimo to cały czas starałem się mocno cisnąć. Ostatnie 20km to jazda w dół. Tam starałem się nie odpuszczać i jeszcze dociskać. Kiedy dojechałem zobaczyłem, że pojechałem najlepszy rower w życiu. Nawet na płaskiej trasie nie miałem takiego wyniku.

Czas roweru 2:40:00 (33,75km/h) 90km

miejsce open 577/1568

miejsce w kategorii 48/142

Ruszyłem na bieg i czułem przez pierwszy 1km palenie w nogach, ale po chwili nogi się rozluźniły i poczułem się bardzo dobrze. Bieg w Gdyni jest niesamowity. Trasa może jest cały czas po twardej nawierzchni, ale akurat ja to lubię gdyż można trzymać równy rytm. Jednak największym plusem gdyńskiej trasy jest to, że zawsze jest mnóstwo kibiców.

Cudownie się leci, kiedy co chwilę słyszę swoje imię. Niesamowicie mnie to motywuje. Starałem się biec ile mogłem. Na ostatnie pętli czułem się już mocno zmęczony, więc tempo trochę spadło. Ogólnie bieg miałem bardzo równy. Może trochę za dużo czasu spędziłem w punktach odżywczych, ale było dość ciepło i starałem się dużo pić. W bieganiu czuje duży zapas, jeśli chodzi o poprawę i powinienem biegać szybciej. Jednak i tak jestem zadowolony.

Szczególnie z nowych butów, które doradzili mi w Sklepie Biegacza. Buty zmieniłem tydzień przed zawodami (też tego nie róbcie)

Czas biegania 1:43:32 (4:55min/km) 21,1km

miejsce open 634/1568

miejsce w kategorii 64/142

Podsumowując zrobiłem życiówkę (wynik z Bydgoszczy się nie liczy) z czego jestem mega zadowolony, szczególnie patrząc na trasę, która do prostych nie należy. Jeszcze raz bardzo dziękuję za wielki doping, który po prostu mnie niósł. Dzięki za wszystkie wiadomości przed i po zawodach. To jest wielka motywacja do trenowania dalej. A ja już myślę i kolejnych zawodach.

Ogólnie czas 5:10:52

miejsce open 630/1568

miejsce w kategorii 57/142

fot.Pawel Naskrent/maratomania.pl

Dziękuję za wsparcie moich Sióstr i mojej Mamy, które pomagały mi przez cały weekend

Po zawodach otrzymałem też wielką niespodziankę od koleżanek z Emanuela Berga z Klifu Gdynia. Autograf Jana Frodeno. To był fantastyczny weekend.

 

Dodaj komentarz