Wojciech Owczarz – Wywiad #37

Wojciech Owczarz – Wywiad #37

Dziś zapraszamy na wywiad z Wojciechem Owczarzem – triathlonistą, który zawsze pokonuje zawody z uśmiechem na twarzy.

Podobno wieje u Ciebie w Hiszpanii 😀 Narzekasz na pogodę?

Wiało bardzo mocno przez pierwsze kilka dni po moim przyjeździe. Od tego czasu pogoda znacznie się poprawiła i nie mam prawa na nic narzekać. 

 

Na jak długo zostajesz w Hiszpanii?

Jeśli nic się nie zmieni to planuję wracać zaraz po Świętach Wielkanocnych, czyli w okolicach 2 kwietnia.

 

Jak udaje Ci się to połączyć z pracą? 

Mam to szczęście, że pracuję zdalnie jako Project Manager w firmie tworzącej sklepy internetowe i mam relatywnie dużą kontrolę nad moim kalendarzem. Zazwyczaj pracuję od 8 do 16, z krótką przerwą w ciągu dnia. 

Jakie masz praktyczne sugestie dla osób, które po raz pierwszy wybierają się na taki obóz?

Sprawdź cały sprzęt 2 razy – choć serwisów rowerowych, sklepów sportowych, etc. jest tutaj dużo to celem wyjazdu jest trenowanie, a nie jeżdżenie po okolicy w celu naprawienia sprzętu. To uwaga również dla mnie, bo już na miejscu chciałem przełożyć do szosy pedały z pomiarem mocy i okazało się, że poprzednie tak mocno się zapiekły, że nie byłem w stanie ich odkręcić nawet z pomocą znajomego. Na całe szczęście po kilku wizytach w serwisach znalazł się jeden, w którym w bólach udało się to zrobić, nie łamiąc przy tym korby 😂

 

Taki tygodniowy obóz w Hiszpanii jak myślisz jaki jest budżet minimalny, a jaki byłby budżet standardowy?

To zależy 😀Wiadomo, że lwią część budżetu należy przeznaczyć na dojazd (czy to samochodem czy samolotem), ale pozostałe koszty życia są mocno zbliżone do Polski. Ceny jedzenia to już niemal to samo, za to wejścia na basen są tańsze 😀

 

O czym należy pamiętać wyjeżdżając na taki obóz?

Faza przygotowania do wyjazdu niespecjalnie różni się choćby od przygotowania do zawodów. Polecam więc stworzenie checklisty rzeczy do zabrania, sprawdzenie logistyki (gdzie jest basen, stadion, trasy rowerowe, biegowe, etc.) Warto również wykupić ubezpieczenie.

 

Jak dbasz o regenerację przy takiej dużej intensywności na obozie?

Przy objętości moich treningów, a zbliża się już ona do 20h tygodniowo i pewnie zaraz je przekroczy, regeneracja jest kluczowa. Nie będę ukrywał, że najważniejszym jej punktem jest sen. Staram się spać między 7 a 8 godzin. Jako ciekawostkę mogę dodać, że do niedawna miałem ogromny problem z jakością snu – problemy z zaśnięciem, wybudzanie się w nocy. Jakoś w połowie grudnia trafiłem na rozmowę z Bartłomiejem Bolechowskim. Wspominał tam między innymi o treningu oddechu i o spaniu z zaklejonymi ustami. Pomysł wydał mi się na tyle absurdalny, że postanowiłem go wdrożyć w życie 😂Od ponad miesiąca zdecydowanie szybciej zasypiam, a sama jakość snu (co potwierdza mój Garmin 🙂) znacznie się poprawiła. Oprócz tego stosuję szereg urządzeń przyspieszająch regeneracje: tych mniej lubianych jak roller, i tych bardziej jak massager gun. Całość mojej kolekcji dopełnia najnowszy nabytek: nogawki do drenażu limfatycznego. Muszę przyznać, że bardzo się z nimi zaprzyjaźniłem i staram się korzystać z nich codziennie chociaż 20 minut, a w poniedziałek – czyli w dzień beztreningowy, taka sesja trwa nawet godzinę. Ostatnim, choć nie mniej ważnym czynnikiem wpływającym na odpowiednią regenerację jest suplementacja – w tym przypadku stosuję Cherry Recovery od B-PAC® i jestem bardzo zadowolony z efektów cierpkiej wiśni 🙂

Z polskich zawodów oboje bardzo lubimy Challenge Gdańsk, czy ta impreza ma minusy?

Bardzo dobre pytanie 😂Jestem ogromnym fanem zawodów w Gdańsku. Trochę świata triathlonowego, zarówno w wydaniu polskim jak i zagranicznym, widziałem i na żadnych innych zawodach nie czułem się traktowany aż tak “premium”. Do tego dochodzi fakt, że człon “Family” w nazwie organizacji nie jest pustym słowem. Adam Greczyło wraz z ekipą stają na głowie, by atmosfera tych zawodów była naprawdę rodzinna. I to czuć na każdym kroku.
Odpowiadając jednak na Twoje pytanie: minusem dla mnie jest trasa rowerowa. Po pierwsze nie jestem wielkim fanem pętli, a na dystansie średnim są aż trzy. Po drugie nie znajdziesz mnie w grupie entuzjastów jazdy tunelem pod Martwą Wisłą. Do tego dochodzi fakt, że niemal cała trasa rowerowa jest odsłonięta i dziwnym trafem zawsze wieje w twarz 😂 Choć pewnie gdybym był lepszym kolarzem nie zwracałbym aż takiej uwagi na te aspekty.

Które inne polskie zawody lubisz?

Bardzo lubię zawody w Bydgoszczy. Święto triathlonu, gdzie rok w rok organizatorzy udowadniają, że triathlon może być sportem dla mas. Oprócz tego bardzo cenię klimat zawodów w Malborku. Ostatnio nawet jakoś bardziej – pewnie dlatego, że pogoda w 2023 wreszcie była perfekcyjna 🙂Gdybym miał polecić jakieś mniej oczywiste zawody to byłby to Greatman Kórnik. Wiem, że w 2024 roku w Kórniku odbędą się zawody na pełnym dystansie. Nie mam zielonego pojęcia jak logistycznie organizatorzy chcą tam zmieścić calaka, ale planuję zobaczyć to na własne oczy i kibicować wszystkim śmiałkom!

 

A jak jest recepta, aby nie umrzeć z nudy na basenie płynąc 10km?

Od kiedy pamiętam traktuję pływanie jako formę medytacji. Zwłaszcza, gdy pływam spokojne, dłuższe odcinki – tak jak w przypadku wyzwania 10 kilometrów. Dlatego też nie specjalnie pamiętam czy i o czym myślałem, ale na pewno nie odczuwałem nudy. Prawdę powiedziawszy taki spokojny trening, podobnie jak np. długie wybieganie to idealny moment by przemyśleć i poukładać sobie w głowie różne sprawy. Idealna odskocznia od codziennego pędu.

 

Po każdych zawodach, zarówno w tych w których poprawiasz życiówkę jak i tych które gorzej Ci idą, widzę na Twojej twarzy uśmiech, jak jest na to recepta?

Mam w życiu niesamowite szczęście. Jestem zdrowy, mam pracę, którą lubię, otaczam się kapitalnymi ludźmi, od których cały czas się czegoś uczę. A do tego mam możliwość pracy nad sobą poprzez uprawianie tak pięknej i wymagającej dyscypliny jaką jest triathlon. Czym niby są jedne nieudane zawody gdy pomyślę o tym wszystkim? Zaraz będą kolejne, a potem jeszcze jedne. Mój sufit jest jeszcze daleko, ciężko i mądrze pracuję, więc lepsze wyniki są tylko kwestią czasu.

A które zawody do tej pory wspominasz jako te najlepsze?

Ciężkie pytanie, gdyż myśląc o moich poprzednich startach, w każdym z nich znalazłbym sporo do poprawy. Najmilej wspominam jednak ostatnią “połówkę” w Malborku. W zeszłym sezonie miałem trochę problemów zdrowotnych – zdarzyło się nawet pierwsze w życiu zejście z trasy. W Malborku wystartowałem nie będąc gotowym na jakieś wielkie ściganie, a jednak wyszarpałem czas lepszy o blisko 10 minut w porównaniu z zawodami z 2022 roku. I choć daleko do spełnienia moich ambicji na tym dystansie to w tamtym ciężkim roku potrzebowałem takiego startu jak tlenu.

 

Po Ironman Barcelona napisałeś: chyba wystarczy, czy powiesz coś więcej o tym starcie?

Nie zamierzam odpuszczać długiego dystansu, bo to tam czuję się najlepiej i wydaje mi się, że mam predyspozycje do dłuższych dystansów. “Chyba wystarczy” odnosiło się do imprez spod znaku Ironmana. Abstrahując od organizacyjnej żenady jaką zaserwowano w Gdyni w 2021 roku i pociągów na trasie rowerowej w czasie IM Emilia-Romagna 12 miesięcy później to IM Barcelona przelał czarę goryczy. Na trasie rowerowej doszło do wypadku, w którym zginął triathlonista z Polski. Musiało się to wydarzyć dosłownie kilka chwil zanim tamtędy przejeżdżałem, bo karetka dopiero jechała, a miejsce wypadku nie było jeszcze zabezpieczone. Ciężko kontynuować wyścig, gdy przed oczami ma się człowieka bezwładnie leżącego na ziemi, któremu robiony jest masaż serca.
Najgorsze jest to, że była to śmierć, której można było uniknąć gdyby tylko organizator porządnie zabezpieczył trasę. Kilka pachołków, które w tym miejscu oddzieliły by kierunki jazdy mogły uratować ludzkie życie…

 

Jednak w tym sezonie weźmiesz udział w podwójny IM 😀 Skąd ten pomysł?

Wydaje mi się, że cały pomysł zrodził się z nieco egoistycznych pobudek – boję się przeciętnego życia. A skoro znajduję się na takim etapie, że mogę sobie pozwolić na dłuższe treningi, odpowiednie przygotowanie to postanowiłem wziąć się z “podwójnym” za bary. Muszę jednak przyznać, że tym momencie, przynajmniej w moich planach, cały start jest już zdecydowanie większy niż ja i moje ego. Mam w planach akcję, która mam nadzieje przyniesie wiele dobrego. Nie ukrywam, że to Ty Janku i Twoja akcja charytatywna przy okazji Challenge Samorin była zaczątkiem całego procesu w mojej głowie. I to właśnie możliwość przekucia tego startu w pomoc innym jest najważniejszym motywatorem w przygotowania do projektu 2xIM

 

A nad jakimi słabymi punktami chcesz potrenować w tym sezonie?

W zasadzie nad każdym 😂Gdy ludzie pytają mnie “w czym jesteś najmocniejszy w triathlonie”, to zawsze odpowiadam, że “w gębie” 😂Wychodzi na to, że nad całą resztą muszę pracować. Nie chcę zaniedbywać żadnego z aspektów składających się na triathlon, ale gdybym miał wybrać te najważniejsze to byłby to: rower i osiągnięcie wagi startowej. 

 

Jacy triathloniści Ci imponują?

Nie będę tutaj specjalnie oryginalny, więc wymienię Jana Frodeno. Gdy obserwowałem jego starty zawsze na myśl przywodził eleganckie ruchy Rogera Federera. Kolejną postacią, którą bardzo cenię – szczególnie za jego szczerość, jest Lionel Sanders. Choć pod względem ruchowym jest na przeciwległym biegunie od “Froda” to bardzo mu kibicuję i liczę, że powalczy o tytuł na Hawajach. Z mniej oczywistych osób bardzo zaimponowała mi Ola Bańbor w podcaście TriGapa. Jeśli myślisz, że ja jestem zawsze uśmiechnięty to koniecznie musisz posłuchać Oli. To jest dopiero wulkan pozytywności 😀

JK: Słuchałem podcastu z Olą i to naprawdę mega rozmowa, szczególnie polecam jak ktoś ma gorszy dzień 😉

Jakie jest Twoje sportowe marzenie?

Pomimo awersji do imprez spod znaku “kropki nad M”: zakwalifikować się na Konę i pojechać tam powalczyć, a nie na wycieczkę. Choć czuję, że moja niechęć do Ironmana jeszcze trochę potrwa.

 

Dodaj komentarz