Kajetan Biczkowski – Tri Kajtek – Wywiad #26

Kajetan Biczkowski – Tri Kajtek – Wywiad #26

Dzisiejszy wywiad przeprowadzamy z TRI Kajtkiem czyli Kajetanem Biczkowskim. Próbował różnych dyscyplin, ale w końcu film „Ze wszystkich sił’ zainspirował go do spróbowania triathlonu.

 

1. Jak zaczęła się Twoja przygoda ze sportem?

Od zawsze lubiłem sport i pewnie jak większość chłopców marzyła mi sie kariera sportowa. Życie zweryfikowało moje oczekiwania, ale jednak zawsze starałem się coś w tym kierunku działać. W gimnazjum chodziłem na zajęcia SKS z siatkówki, jednak z powodu przeprowadzki musiałem zrezygnować. Na studiach początkowo wróciłem do amatorskich treningów, jednak efektem tego było trzykrotnie skręcone kolano. Lekarz zalecał rezygnację ze sportu, co dla mnie było nie do zaakceptowania.  Zacząłem trenować boks i ta przygoda trwała rok. Potem trenowałem w AZSie w sekcji ergometru wioślarskiego. W międzyczasie zacząłem biegać, choć bardzo nieumiejętnie. Przytrafiały mi się często różne kontuzje.

2. Co sprawiło, że ostatecznie wybrałeś triathlon?

Powody były dwa. Po pierwsze przez ciągłe urazy biegowe coraz bardziej zacząłem się zniechęcać do tego sportu i rozglądałem się za czymś innym. Drugi mam wrażenie, że kluczowy powód to film ‘Ze wszystkich sił’. Wybrałem się na niego wspólnie z grupą Night Runners. Po zakończeniu filmu jak zawsze wyświetliły się napisy końcowe, a ja nadal siedziałem jak wryty! Byłem pod wrażeniem wyczynu głównych bohaterów, gdzie ojciec ukończył pełny dystans IronMan z niepełnosprawnym synem. Poczułem wtedy, że ten sport musi być niesamowity, więc chciałem spróbować! Jak to się mówi  ‘Po co być słabym w jednej dyscyplinie skoro można być słabym w trzech jednocześnie’ (śmiech). 

3. Ile czasu poświęcasz tygodniowo na treningi i jaki mniej więcej robisz kilometraż?

To zależy od momentu przygotowań bądź sezonu, jednak średnio wychodzi między 8-12h tygodniowo. Co do kilometrażu to jest to sprawa bardzo ruchoma, gdyż wszystko zależy jak rozpisane mam treningi. W tym sezonie skupiłem się na poprawie kolarstwa i to tej dyscyplinie poświęcam najwięcej czasu.

Fot. Fotografia Jakub Sudoł

4. Treningi łączysz z pracą zawodową, jak łączysz te dwa światy?

Czasem jest to trochę problematyczne, ale paradoksalnie im więcej mam treningów, tym prościej jest mi wszystko pospinać. Charakter mojej pracy trochę utrudnia raz na jakiś czas realizację wszystkich zadań, ponieważ  jestem odpowiedzialny za pół Polski. W związku z tym jadąc w delegację szukam hotelu w pobliżu stadionu i wtedy mam tak ułożony plan, żeby akurat podczas delegacji wypadało bieganie. 

 

5. Masz jakiegoś idola, który Cię inspiruje?

Jest kilka osób które mnie inspirują i nie odkryję Ameryki, gdy powiem że jednym z nich jest Jan Frodeno. Motywacją jest dla mnie również Tim Don, który powrócił do rywalizacji z najlepszymi po poważnej kontuzji, której nabawił się przed startem na Kona w 2017 roku. Chyba każdy z tri świata kojarzy jego zdjęcie z unieruchomioną głową za pomocą ‘halo’. Bardzo fajnie ogląda się również postępy naszych lokalnych triathlonistów czyli Wilka, MKONa oraz Seby Najmowicza. Śledzę również wyniki Jakuba Kimmera, który podobnie jak Tim miał wypadek przed startem Mistrzostw Świata na Hawajach, a rok później wrócił tam i uzyskał świetny czas mimo problemów na starcie. Bardzo fajny człowiek, którego poznałem osobiście i zawsze mogę liczyć na jego radę oraz wskazówki.

 

6. Masz jakąś specjalną dietę? /Na co zwracasz uwagę w odżywaniu?

Ta kwestia jest u mnie całkiem ciekawa, ponieważ po pierwszym ‘sezonie’ w tri przytyłem w ciągu pół roku 18kg (96kg). Spowodowane było to złą dietą, małą ilością ruchu, czyli zaniedbaniem. Zrzucałem ten balast ponad rok, ale dzięki temu bardzo mocno zmieniłem swoje nawyki żywieniowe i od dwóch lat bujam się między 76-80kg w zależności od fazy przygotowań lub sezonu.  Odstawiłem przede wszystkim słodzone napoje, ograniczyłem bardzo mocno Fast foody oraz słodycze. Aktualnie sam staram się pilnować diety, m.in. poprzez przygotowywanie sobie posiłków do pracy. Jest to czasem trochę męczące, ale gdy mi się nie chce, to wtedy wracam do mojego zdjęcia ze ‘szczytu formy’ i od razu jakoś siły do gotowania wracają (śmiech).

 

7. Wspiera Cię ALE, jak udało Ci się załatwić taką współpracę?

Z ALE udało mi się nawiązać współpracę na początku 2018 roku. Używałem od dłuższego czasu ich suplementów, służyły mi więc postanowiłem do nich napisać. Wtedy już powoli zaczynałem ukierunkowywać swój profil na Instagramie w kierunku sportu i dostałem od nich szansę, którą chyba wykorzystałem skoro nadal mnie wspierają (śmiech). Z czasem jeszcze udało się nawiązać współpracę z Fizjoterapią Biegacza, TriCentre, Compressport, TYR Polska oraz Remplus RehaFit. Jestem bardzo wdzięczny tym firmom za wsparcie, bo z ich pomocą przygoda z triathlonem jest dużo łatwiejsza!

Fot. Piotr Różański – Jak nie biegam to pstrykam

8. Przechodząc do zawodów, masz jakieś zwyczaje, bez których nie możesz wystartować?

Kiedyś moim zwyczajem był paraliżujący wręcz stres i wypatrywanie WC w najbliższym otoczeniu (śmiech). Aktualnie dzięki kilku spotkaniom z psychologiem sportowym w ubiegłym roku zmieniłem swoje nastawienie. Teraz przed startem można częściej spotkać na mojej twarzy uśmiech niż zdenerwowanie. Te spotkania pokazały mi ile siedzi w naszej głowie oraz jak bardzo sama zmiana podejścia do zawodów/życia może nam dać dobrego. Od tego czasu zawsze robię dwie wizualizacje, jedną w T1, a drugą na kilkanaście minut przed starem. Skupiam się wtedy na najważniejszych aspektach zawodów i to o czym muszę na każdym etapie. Dodatkowo znajduję zawsze kilka minut na muzykę, która pozwala mi się na chwilę wyłączyć i skoncentrować przed startem. 

 

9. Wieczór przed zawodami zazwyczaj jest stresujący, co robisz, aby się zrelaksować?

Podstawowy punkt to kolacja i ładowanie węglowodanów, czyli pizza lub makaron. Potem zawsze staram się trochę odprężyć dzięki muzyce i przemyśleć sobie to co będę robił następnego dnia. Czasem sprawdzam jeszcze raz trasę kolarską i biegową, żeby mieć potem ogólną orientację w terenie. Mimo szczerych chęci prawie nigdy przed starem nie udaje mi się przespać więcej niż 4-5h. Nie jest to jednak stres tylko podekscytowanie tym co jutro się wydarzy. Odczuwam już wówczas sporą adrenalinę na myśl o rywalizacji z innymi zawodnikami oraz przede wszystkim z samym sobą!

10. Które zawody były tymi które zapamiętasz do końca życia?

Było ich kilka. Z pewnością debiut, bo to było coś pięknego! Strasznie się bałem szczególnie etapu pływackiego i tego, że będę musiał płynąć w rzece (debiut w Bydgoszczy). Pamiętam, że przed samym startem kumpel próbował uspokoić mnie słowami ‘z prądem to nawet g…. spłynie’ (śmiech). Udało się bez problemu ukończyć zawody w przyzwoitym czasie i była wielka satysfakcja na mecie. Drugi to 2018 i pamiętna połówka w Borównie. Z wody wyszedłem ślepy na jedno oko, ponieważ zepsuły mi się okularki i jeden był przez cały czas zalany. Ostrość widzenia na prawe oko odzyskałem po kilku kilometrach roweru. Podczas etapu kolarskiego trzykrotnie przebiłem tylną oponę. Nie dałbym rady ukończyć tych zawodów, gdyby nie zawodnik z pełnego dystansu, od którego otrzymałem dętkę. Pamiętam, że podczas tych zawodów przejechałem około 15km na totalnym kapciu, bo nie dopuszczałem do siebie myśli, że nie ukończę tych zawodów. Ostatecznie uzyskałem najgorszy czas roweru (3h 45min), jednak dotarłem do mety, co było dla mnie moim osobistym sukcesem, ponieważ mimo ogromnych przeciwności nie odpuściłem. Zapamiętam również  pierwsze podium i zwycięstwo w kategorii wiekowej z ubiegłego roku, które obroniłem na ostatnich 200 m biegu. To było świetne uczucie!

11. Wiele osób bardzo często mówi, że ma problem z motywacją, że się nie chce, zdarzają Ci się takie dni? Co wtedy robisz?

Oczywiście, że mi się zdarzają i to dosyć często wbrew pozorom. Szczególnie ten rok jest pod tym kątem dla mnie bardzo ciężki. Miałem bardzo fajnie zaplanowany sezon startowy, ale pandemia zniweczyła wszystkie plany. Dla mnie motywacją są starty, zakładam sobie jakiś cel i na treningach staram się dokładać kolejne cegiełki, żeby finalnie go osiągnąć. W momencie, gdy przez pewien czas wszyscy trenowaliśmy dla samego trenowania, ponieważ zawody były odwoływane pojawiały się duże problemy z motywacją. Pewnego rodzaju pomocą w takich chwilach jest powrót do zdjęć oraz fajnych momentów, które przeżyłem dzięki ciężkiej pracy i treningom, jednak nie zawsze to pomaga na dłuższą metę. W moim przypadku sport też bardzo zbudował moją osobowość i charakter, więc to również pomagało mi w trudnych chwilach nie odpuszczać. 

 

12. Jak wykorzystałeś czas kwarantanny?

Szczerze mówiąc słabo. Tak jak wspominałem miałem wtedy spory problem z motywacją. Moja firma bardzo szybko przeszła na pracę zdalną, więc przez prawie trzy miesiące siedziałem nieustannie w domu. Brakowało mi wtedy bardzo kontaktu z ludźmi, spotkań ze znajomymi i normalnego życia. Dlatego szybko przyszły problemy z motywacją. Wykonywałem treningi z rozpiski, ale bardzo mały był z tego fun, szczególnie jak przyszedł okres, że nie można było legalnie ani biegać, ani jeździć rowerem. Brzmi to trochę jak abstrakcja, jednak wszyscy byliśmy tego uczestnikami.  

13. A między treningami i pracą jakie masz sposoby na relaks?

Jestem osobą, która nie ma problemu ze zmęczeniem fizycznym, więc w moim przypadku relaks ma głównie na celu wypoczynek psychiczny. Dlatego oprócz standardowego słuchania muzyki, czytania książki, sauny, spotykam się ze znajomymi. Takie wyjścia dają fajną odskocznię od pracy i treningów, a jak wiadomo to jest tylko amatorski sport. Miałem krótki okres, kiedy to za bardzo ukierunkowałem się na sport i trochę odciąłem się od przyjaciół. To był błąd, ponieważ bardzo szybko przyszło zmęczenie psychiczne i straciłem radość ze sportu. Dlatego teraz utrzymuję balans pomiędzy pracą, treningami oraz życiem prywatnym i dzięki temu wszystko fajnie się zazębia.

14. Ten sezon jest zdecydowanie inny niż poprzednie, gdzie już startowałeś i gdzie planujesz?

W tym roku cały sezon jest skoncentrowany w niecałych dwóch miesiącach, więc mimo że krótki to bardzo intensywny. Mam za sobą dwa starty na 1/8 oraz ¼ IM. Wyszły fajnie, ponieważ udało się poprawić życiówki, choć do pudła w kategorii czegoś zawsze zabrakło, bo zająłem  4 i 5 miejsce. Zaplanowane mam jeszcze trzy, z czego najważniejszy start sezonu już w sobotę podczas Triathlon Polska Bydgoszcz Borówno. To będzie moja jedyna połówka w tym roku i celem jest sub5. Rok temu zabrakło niewiele, więc optymistycznie podchodzę do tych zawodów. Potem przyjdzie jeszcze czas na 1/8 IM w Malborku oraz Duathlon Czempiń na dystansie sprinterskim.  Może uda się jeszcze wystartować w maratonie pływackim Otyliada, ale to będzie uzależnione od rozwoju sytuacji z pandemią. 

15. Jakie są Twoje marzenie i jak wyobrażasz sobie swoją sportową przyszłość?

Jak każdy triathlonista chciałbym kiedyś uzyskać kwalifikację na Mistrzostwa Świata na Hawajach, jednak jestem w tej kwestii realistą. Z pewnością za dwa lata będę chciał się zmierzyć z pełnym dystansem, a potem to ciężko powiedzieć. Jakiś czas temu bardzo zaintrygowały mnie góry, więc możliwe że po ‘zaliczeniu’ pełnego IronMana stwierdzę, że chciałbym spróbować czegoś innego. To jednak wszystko będzie uzależnione od mojego życia prywatnego, bo moim zdaniem sport w wykonaniu amatorskim nie jest najważniejszym elementem życia.  

Fot. Piotr Różański – Jak nie biegam to pstrykam

Dodaj komentarz