DROGA JANKA DO IRONMANA #9 Lipiec

Ostani miesiąc przed najważniejszą imprezą był najmocniejszy. Przetrenowałem łącznie 50 godzin. W tym miałem jeden tydzień, podczas którego trenowałem 17 godzin.

Jednakże miesiąc zacząłem od zawodów w Suszu, gdzie wystartowałem na dystansie połówki Ironmana. Chciałem się sprawdzić, ale także powalczyć o złamanie 5 h.

Zacząłem od dość dobrego jak na mnie pływania – 39:56. Płynęło się bardzo dobrze. Po szybkiej strefie zmian ruszyłem na rower i muszę przyznać, że ten element wyszedł mi najlepiej. Trasa była prawie płaska, z małymi hopkami. To, co było niezwykłe to fakt, iż przejeżdżając po okolicznych wioskach, widać było gromadzących się kibiców i jechało się w dopingujących nas szpalerach. To było niesamowite. Jedynym minusem było to, że zamiast 90 km mieliśmy do przejechania 93,5 km. Jechało mi się naprawdę bardzo dobrze. Ruszyłem mocno pierwsze 30 km ze średnią 37 km/h, drugą wolniej – w 36 km/h, a trzecią w 34,5 km/h.

Łącznie dystans 93,5 km przejechałem ze średnią 35,5 km/h. Dla porównania 2 lata temu najlepszą średnią na połówce miałem 33,5 km/h. Niestety dystans był wydłużony, przez co czas nie był najlepszy. Zszedłem na bieg i spojrzałem, że bieg w okolicach 1:38 powinien mi pozwolić złamać 5 h. Ruszyłem mocno i pierwszą pętlę 7 km biegłem przyzwoicie – ok. 4:43. Niestety zacząłem zwalniać. Może to wynikać z tego, że na rower wziąłem tylko dwa bidony izotoniku. Zarówno na rowerze, jak i na biegu. Mieliśmy do dyspozycji tylko wodę. Brakło więc trochę paliwa. Ratunkiem była dla mnie cola, którą dostałem od Karola i Alicji. Biegło się coraz ciężej. Mimo że nie było żaru z nieba, to powietrze było ciężkie. Trasa też nie należała do najprzyjemniejszych. W końcu zauważyłem, że szans na złamanie 5 h nie mam. Ostatecznie skończyłem bieg z czasem 01:44:02, co daje średnią 4:57 min/km. Może nienajgorzej, ale patrząc po moich treningach, liczyłem na trochę lepsze tempo.

Ostatecznie poprawiłem życiówkę o 5 min, kończąc z czasem 05:05:39. Był to fajny rezultat, jednak niezłamane 5 h trochę bolało.

W dalszej części miesiąca mocno trenowałem, przede wszystkim dbając o właściwy kilometraż. W połowie miesiąca zrobiłem sobie najmocniejszy weekend w życiu. W sobotę przejechałem 180 km w tempie 29 km/h, a następnego dnia zakładkę 100 km roweru ze średnią 29 km/h i 20 km biegu ze średnią 5:06. Muszę przyznać, że czułem się fantastycznie po tych treningach. Jednak w poniedziałek dopadł mnie jakiś wirus, który dość mocno mnie rozłożył na dwa dni. Możliwe, że było to z przemęczenia. Na szczęście mi przeszło i przez dalszą część miesiąca dalej bez przeszkód trenowałem. Skupiłem się przede wszystkim na tym, aby dobrze poznać trasę kolarską. Dodatkowo wydaje mi się, że poprawiłem pływanie. Po przeczytaniu książki “Bez Ograniczeń”, która jest biografią Chrissie Wellington zainteresowało mnie podejście trenera Breta Suttona. W oparciu o parę jego wskazówek, które wdrożyłem, to patrząc na czasy, znacznie przyspieszyłem. Jak będzie na zawodach? Zobaczymy.

Przypominam o mojej akcji charytatywnej.

Inspiracją był dla mnie Mistrz Świata amatorów – Marcin Konieczny, który przy różnych startach organizuje charytatywne zakłady. Chciałbym, aby mój start nie był tylko dla mnie, ale aby pomógł innym. Dlatego chciałbym, abyście wytypowali, czy ukończę IM i w jakim czasie. Typując, chciałbym, abyście określili w zależności od mojego wyniku, ile wpłacicie na rzecz Pomorskie Hospicjum dla Dzieci. Swoją deklarację wpisujecie w komentarzu na moim FB. Np. wpłacę 10 zł, jeśli ukończysz zawody, 30 zł jeśli złamiesz 12 h. Nie ukrywam, że taka motywacja, że nie lecę tylko dla siebie, ale dla dzieciaków, może dać mi dużo mocy zwłaszcza w czasie maratonu. Po zawodach podam Wam numer konta hospicjum, na które będziecie mogli wpłacić pieniądze.Przy okazji akcji chciałbym zaznaczyć, że nawet małe kwoty takie jak 5, 10 zł mogą mieć duże znaczenie dla takich organizacji. Dodatkowo zachęcam, abyście w nawiasie obstawili czas, w jakim ukończę Ironmana. Tym, którzy będą najbliżej wyślę nagrody. Dodatkowo mała podpowiedź dotycząca mojego wyniku. 2 tygodnie temu na dystansie połowy Ironmana w Suszu miałem czas 5:05 (był tam trochę dłuższy rower). W pełnym Ironmanie celuję w czas poniżej 12 h.

Typować wyniki możecie pod moim postem na fb https://www.facebook.com/photo/?fbid=4499742400036250&set=a.180214611989072

Z dotychczasowych deklaracji przy samym ukończeniu na konto hospicjum powinno wpaść 1000 zł, a przy dobrych wiatrach nawet 2-3 tys. zł 😀

Dodaj komentarz