Czwartek, czwarteczek, czwartunio – tłusty inaczej!

Postanowiliśmy przedstawić Wam nieco inną wersję Tłustego Czwartku. 🙂

Magda przygotowała – jako fanka deserów z kaszy jaglanej – kolejne ciasto, które jest lepszą wersją smakowitego kąska.

Dlaczego tym razem czwartek „tłusty inaczej”? Ponieważ składniki tego ciasta bogate są w zdrowe tłuszcze. Jego składniki to m.in. mąka kokosowa, olej kokosowy, wiórki kokosowe (do dekoracji, ale są!). A tłuszcze są nam potrzebne do utrzymania zdrowia, ponieważ tłuszcze to po części nasza tkanka nerwowa z mózgiem na czele, nasze hormony, błony komórkowe, które chronią nas przed intruzami z zewnątrz.

Muszę zrobić małą dygresję (po prostu muszę, to jest silniejsze ode mnie!). Chętnych jedynie po przepis zapraszam poniżej wydzielonego tekstu, a kto chce poczytać trochę o zdrowiu, tłuszczach w naszej diecie – może pokusić się o kontynuację.

Zdjęcie3332

________________________________________________________________________________________________________________________________________________

Niegdyś olej kokosowy był demonizowany przez naukowców ze względu na dużą zawartość tłuszczów nasyconych. Jednak można dziś znaleźć wiele wyników badań, które wykazują, że to wcale nie one są powodem rozwoju miażdżycy w naczyniach krwionośnych. Muszę przyznać, że zawsze, gdy czytam/słyszę: „ograniczać tłuszcze, spożywać więcej węglowodanów złożonych!”, to trochę mnie….trzęsie. Z przerażenia, że kopiuje się i powiela puste słowa, a tak naprawdę nie jestem przekonana, że każdy potrafi wytłumaczyć, dlaczego tak powinno być. Interesuję się trochę tą tematyką, przeczytałam kilka książek, artykułów, nowinek, dyskusji z osobami z dziedziny dietetyki sportowej vs klinicznej, i mam swoje zdanie, że jednak to nie jest do końca prawda. Jeśli kogoś to interesuje bardziej, osobiście polecam zagłębić się w fizjologię metabolizowania makroskładników żywnościowych, a dowiecie się, że to nadmiar spożywanych węglowodanów jest przyczyną rozwoju blaszek miażdżycowych, które to tak chętnie lokują się w ścianach naszych naczyń. Przytoczę tu mój ulubiony fragment książki Paleodieta Robba Wolfa:

„Zbudowano piramidę pokarmową, kazano ograniczyć spożycie tłuszczu i zwiększyć w diecie udział <<złożonych węglowodanów>>, po czym obiecano, że wszystko będzie dobrze. Jest to prawda, jeśli działacie w branży zajmującej się zabiegami pomostowania tętnic, statynami, lekarstwami na cukrzycę czy resekcjami żołądka.”

Boję się, że za bardzo się rozwinę i zanim przescrollujecie w dół strony do przepisu, to możecie doczekać końca świata. Zatem postaram się w „kilku” słowach zainteresować tematem, a może kiedyś będzie okazja go rozwinąć. 🙂

Chciałabym więc powiedzieć tylko tyle, że:

1) tłuszcze w diecie ≠ tłuści ludzie

2) „termodynamika”. To, że 1 g tłuszczu wymaga spalenia 9 kcal, a węglowodany czy biało zaledwie 4 kcal, nie oznacza, że ograniczymy ilość spożycia kalorii w diecie. Dlaczego? Ponieważ tłuszcz nie pobudza naszej trzustki do wytworzenia insuliny, która nam zbije cukier we krwi, ha! 🙂 A to ona w przypadku węglowodanów (w mniejszym, ale również, stopniu – białka) jest „motorem napędowym” głodu”, a tym samym tłuszcz daje szybciej uczucie sytości (w jaki sposób, to pominę, bo naprawdę umrzecie czytając ten wpis!) = zjemy sumarycznie mniej kcal.

3) Spożywamy sobie tę dużą ilość węglowodanów -> glukoza magazynowana jest w formie glikogenu w wątrobie i mięśniach – ok. Ale jemy dalej, magazyn jest już pełny, we krwi wciąż krąży glukoza, i co z nią? Nadwyżka węglowodanów przekształcana jest w krótkołańcuchowe nasycone kwasy tłuszczowe (kw. palmitynowy dokładniej). Łączy się z cząsteczką glicerolu, białka i cholesterolu. I buuum! Tak powstał VLDL, czyli m.in. nasza oponka na biodrach i podstawa do tworzenia później blaszki miażdżycowej. 🙂

Na tym już skończę tę dygresję i zakończę tylko zachętą: nie bójmy się tłuszczów, pod warunkiem, że wiemy jakie spożywać!
________________________________________________________________________________________________________________________________________________

[wszystkie składniki odmierzone są na ciasto na wymiar blaszki o śr. 18 cm]

Przepis na ciasto inspirowany internetowymi różnymi przepisami.

Składniki na ciasto (spód):
– 3 średnie jajka
– 30 g oleju kokosowego (rozpuszczony)
– 90 g mąki kokosowej
– 20 g prawdziwego kakao
– 10 g mąki ziemniaczanej
– 2 łyżki erytrolu (lub innego słodzidła)
– 1 łyżeczka proszku do pieczenia

na masę „krem”:
– 1 szklanka kaszy jaglanej
– 120 g dobrze schłodzonego mleka kokosowego (stała część)
– 2 łyżki erytrolu
– 20 g rozpuszczonego oleju kokosowego

masa do przełożenia „kremu”:
– 150 g suszonych daktyli

dodatek: 100g orzechów ziemnych (tutaj dowolność, ja akurat miałam takie), wiórki kokosowe do posypania, 1 tabliczka gorzkiej czekolady (70%<) do sporządzenia polewy.

Zdjęcie33320Zdjęcie3334Zdjęcie3333

Przygotowanie:

Daktyle zalewamy wrzątkiem i odstawiamy, aż zmiękną. Piekarnik nagrzewamy na 180 st. C.

  1. Ciasto na spód: wszystkie składniki przekładamy do miski i blendujemy na gładką masę. Wykładamy blaszkę papierem do pieczenia, przekładamy ciasto i lekko uklepujemy. Wkładamy do rozgrzanego piekarnika na 180 st. C i podpiekamy 15 minut.
  2. Masa jaglana: wszystkie składniki ze sobą blendujemy na gładką masę, na sam koniec dodajemy olej kokosowy i mieszamy.
  3. Odcedzamy daktyle i blendujemy na gładką masę.
  4. Polewę czekoladową przyrządzamy „w kąpieli wodnej” z dodatkiem oleju kokosowego/masła oraz odrobiną mleka (wszystko robiłam „na oko”, trzeba samemu więc dozować w zależności od oczekiwań co do konsystencji i „tłustości” polewy 🙂 ).

Na wypieczony spód nakładamy połowę masy jaglanej, na to rozprowadzamy warstwę masy daktylowej, następnie dokładamy pozostałą część masy jaglanej. Na to wszystko posypujemy orzechy i zalewamy polewą czekoladową. Gotowe ciacho wkładamy do lodówki na kilka godzin.

Ciasto jest sycące, ponieważ jest na bazie kaszy, a nie puchatego, nic nie wnoszącego w nasze zdrowie zwykłego, tradycyjnego ciasta. 🙂

Smacznego!

Zdjęcie3347

Dodaj komentarz